Jacy naprawdę są Hiszpanie? Część II

jacy sa hiszpanie naprawde

W poprzedniej części miałeś okazję poznać Fulanito i Menganito. Jeśli nie masz pojęcia o kim mowa, to odsyłam Cię do pierwszej części opowieści o tym jacy są Hiszpanie na co dzień. Mimo kilku lat mieszknia w Hiszpanii codziennie odkrywam jaki jest typowy Hiszpan czy Hiszpanka. Najgorsze jest, że końca nie widać. 😂 Hiszpanie są jak kobiety… Nigdy do końca ich nie poznasz.

Jacy naprawdę są Hiszpanie?

W poprzedniej części opowiedziałam m.in. o tym jak długo spóźniają się Hiszpanie, jak wyrażają swoje emocje poprzez krzyk, co wspólnego mają Hiszpanie z chomikiem a także o najważniejszej rzeczy w życiu każdego Fulanito i Menganito (nie jest to piłka nożna). W tym artykule dowiesz się o tym co wspólnego ma Hiszpan z Polakiem. Potwierdzę czy obalę pewne mity na temat mentalności hiszpańskiej. Czytaj dalej…

Czy Hiszpanie są rasistami?

“Ja tam do niego nic nie mam, ale…” Hiszpanie na pierwszy rzut oka są otwarci i życzliwi. Nie mniej jednak w zaciszu własnego domu lub zaciszu przyjaciół często padają hasła z dezaprobatą w stosunku do innych nacji. Myślenie rasistowskie nasiliło się znacznie odkąd masowo łodziami do brzegów Hiszpanii przybywają nielegalni imigranci. Ogólnie Hiszpanie nie mają nic przeciwko napływowym, o ile dostosują się do zasad panujących w Hiszpanii.

Fulanito i Menganito na zakupy spożywcze uda się do moro (czyli do Araba, Marokańczyka). Kiedy wszystkie sklepy pozamykane są w niedzielę czy święta to sklep moro zawsze jest otwarty. U niego kupi się chleb jak zabraknie. Ba! Moro zawsze ma najlepsze owoce! Najsłodsze, dojrzałe i w dobrej cenie! Jak oni to robią?! Jeśli chodzi o produkty poza spożywcze wtedy każdego Hiszpana ratuje chino (czytaj czino) czyli sklep pod dowództwem Chińczyka. Jest to sklep typu groch, mydło i powidło czyli znajdziesz tutaj wszystko od stringów po gwoździe, zastawę kuchenną, środki czystości czy zabawki. No i najważniejsze… Super Glue!!!! (po naszemu Kropelka 😜).

Jeśli chodzi o napływowych ze wschodu czyli Rosjan, Polaków, Rumunów, Ukraińców itp. to Hiszpanie wrzucają nas do jednego worka: Ci ze wschodu, ale pracowici i mają piekne kobiety. Nie integrują się z nami Hiszpanami, ale nie przeszkadzają nam. Hiszpanek niech nam nie tykają, ale my będziemy żenić się z ich kobietami. Chyba do listy powinnam dodać egoizm 🤔

Jest też nacja, której Hiszpanie nie lubią, ale ją tolerują. Chodzi o turystów z Wielkiej Brytanii. Mówię tutaj o tej części nacji, która przyjeżdża zabawić się w Hiszpanii. Są hałaśliwi (bardziej niż Hiszpanie 😂), upijają się, skaczą z balkonów hotelowych do basenów, latają nago po mieście i myślą, że są królami życia. Dlaczego zatem Hiszpanie ich tolerują? Bo zostawią duże napiwki i dają dużo zarobić branży turystycznej.

Typowy Hiszpan “szasta” kasą

Tak wygląda portfel statystycznego Fulanito i Menganito.

Typowy Fulanito i Menganito nie umie oszczędzać. Może inaczej… Oszczędza, ale tylko po to, by wszystko wydać na urlop. Wielu Hiszpanów powtarza jak mantrę, że nie ważne jak krucho będzie z kasą to na urlop i fiestę fundusze trzeba mieć. Hiszpan nie zrezygnuje z drobnych przyjemności typu codzienna kawa czy piwko w barze, weekendowy wypad do restauracji z przyjaciółmi czy wyjście do klubu (bez względu na wiek).

Bardzo dużo Hiszpanów zadłuża się na różnego rodzaju wydatki, np. zakup nowego TV czy nowego modelu komórki. Nie potrafią zrezygnować z zachcianek lub zwyczajnie odłożyć ich w czasie. Muszę też wspomnieć o osobach, które zaciągają kredyty by grać na słynnej hiszpańskej świątecznej loterii El Gordo. Kilka tysięcy na losy, co to takiego… Tak, Hiszpanie są hazardzistami i to bardzo uzależnionymi. Poza tym w telewizji na okrągło puszczają reklamy portali i aplikacji z grami “casino”.

Polak i Hiszpan dwa bratanki

Polak i Hiszpan dwa bratanki w… Narzekaniu. Pomyślisz sobie, ale na co ma narzekać Hiszpan? Przecież Hiszpania to kraj mlekiem i miodem płynący. Wszystko tutaj jest cudowne. Można się zdziwić, ale Hiszpanie bardzo dużo narzekają: na szefa, na pracę, na to, że jest za gorąco, na to, że jest za zimno, że piwko nie jest dobrze schłodzone. Jak widzisz Fulanito i Menganito ma wiele powodów do narzekania. Życie w Hiszpanii wcale tak łatwe nie jest. Na polityków też trzeba ponarzekać, tak z zasady. Na zdrowie, a w zasadzie na jego brak, Hiszpanie uskarżają się mniej, ale nie dlatego, że są zdrowsi. Poprostu choroby, biorą jako fakt i to, że nasilają się one z wiekiem. Tu boli, tam boli, ale co mam zrobić? Żyć trzeba.

Lenie, śpiochy i brudasy… Stereotyp czy fakt?

Według nas Polaków Hiszpanie to leniwy naród. Nie chce się im pracować. A komu się chce? Myślę, że bardziej chodzi o to, że swoją pracę wykonują wolniej niż Polacy i bardziej dbają o równowagę w życiu zawodowym i prywatnym. Fulanito i Menganito poprostu dba o swoje samopoczucie. Jak trzeba popracować to popracuje. On jest szczęśliwy z tym co ma i nie musi więcej zarabiać.

Fulanito i Menganito późno wstaje. Co to jest, aby budzić się o 8 rano! No niestety dzieje się tak, ponieważ rytm życia w Hiszpanii jest przesunięty w czasie. Dzieci zaczynają szkołę od godziny 9. Biura, urzędy, banki czy sklepy też zaczynają pracę między 8:30 a 10. Dodam też, że Hiszpanie kończą pracę między 18 i 20:30. Zanim dotrą do domu i zjedzą kolację to jest godzina 22. Potem trzeba trochę odpocząć i o pólnocy czy o pierwszej w nocy można udać się do łóżka.

Słyszałam też opinię, że Hiszpanie to brudasy. Nie do końca wiem o co chodzi. Miasteczka w Hiszpanii są czyste, nie widać śmieci na ulicach. Owszem w dużych miastach zdarzają się dzielnice bardziej zaniedbane. Z czystością ulic nie jest aż tak źle. Może chodzi o to, że Hiszpanie nie pachną jak Włosi na co dzień? Faktycznie Hiszpanie nie używają perfum tak często jak Włosi czy Polacy. Czasami wystarczy dezodorant lub tania woda kolońska (tania woda toaletowa w przypadku kobiet). Jedyne co mi przychodzi na myśl co do określenia Hiszpanie to brudasy, to fakt, że nie dbają o swoje samochody i to, że jak przyjdziesz niezapowiedziany do domu Hiszpana to możesz zastać oprócz właściciela, górę niepoukładanych ciuchów i tysiące rzeczy na stole.

Gdzie szukać Hiszpana jeśli nie ma go w domu i w pracy?

Oczywiście w BARZE! To jest pierwsze miejsce gdzie statystyczny Fulanito i Menganito się udaje z “samego rana”. Obowiązkowa kawusia na poruszenie ciała. Po obiedzie kolejna kawusia lub piwko. Po pracy też kawusia lub piwusio. Teraz już wiesz, dlaczego tak bardzo Hiszpanie narzekali jak im zamknęli bary podczas pandemii. Zwykłe zakupy też trzeba zakończyć małą czarną z psiapsiółką. A jak zakupy sie udały to można nawet wermucik sobie strzelić. Po ciężkiej pracy lub w weekend na plotki trzeba udać się do baru. Już wiem dlaczego w Hiszpanii jest tak dużo barów! Żeby mogły wszystkich pomieścić!

Tak na zakończenie powiem tylko, że są bary, które oferują swoim klientom cennik za odpowiedzi kelnera, gdyby przypadkiem do baru zadzwoniła żona któregoś z klientów. Wiadomo, w hałaśliwym barze nie słychać jak dzwoni komórka. To jakie kwoty dalibyście za odpowiedzi: Już wyszedł. Właśnie wychodzi. Dzisiaj go tutaj nie było. 😉

Podoba Ci się ten wpis? Oceń go!
[Wynik: 4 Średnia: 5]

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *