Jacy są Hiszpanie na co dzień? Część I

jacy sa hiszpanie naprawde

Jaki według Ciebie jest statyczny Hiszpan? Turyści przyjeżdżają do Hiszpanii, nie tylko po ty by poleżeć na plaży, zakwaterować się w hotelu z all inclusive czy zwiedzić Sagradę Familię i inne zabytki typu stadiony piłkarskie. To jest tylko dodatek. Nie oszukujmy się… Turyści szukają tej prawdziwej Hiszpanii, tej o której się mówi, ale niezawiele. To co przyciąga w tym kraju to ta przysłowiowa mentalność hiszpańska. Gdzie szukać, jak szukać i czego szukać o tym dowiesz się w tym artykule.

Jacy są Hiszpanie na co dzień?

Gdzie szukać prawdziwego statystycznego Hiszpana? Wszędzie! Statystyczny Hiszpan może być miejski (z większego miasta) lub z prowincji (wszystko poza dużymi miastami). Moje obserwacje są na bazie doświadczeń z prowincji i mogą różnić się w zależności od regionu. Ogólnie między Hiszpanami jest takie przeświadczenie, że ci rodacy z północy są zamknięci a ci z południa za bardzo otwarci i krzykliwi. Ci z Madrytu to są ze stolycy i się panoszą. Katalończycy podobnie jak ci ze stolycy są wyniośli i skąpi. Poza tym, jak jedziesz do Katalonii to weź ze sobą paszport, bo to przecież inny kraj jest (tak żartują sobie Hiszpanie w nawiązaniu do prób odłączenia się Katalonii od Hiszpanii terytorialnie i mentalnie).

Żeby jeszcze bardziej generalizować to dzisiaj przeczytacie o tzw. Fulanito i Menganito czyli o osobach, których imienia rzeczywistego nie znamy lub nie chcemy podać, lub chcemy przytoczyć jakieś sytuacje hipotetyczne z udziałem jakiś osób. Tak więc, aby artykuł był bardziej bliski hiszpańskiej rzeczywistości, będę używała tego jakże hiszpańskiego sformułowania.

Zrób to mañana

Jeśli myślisz, że Hiszpanie odkładają wszystko na jutro to jesteś w połowicznym błędzie! Fulanito i Menganito odkładają sprawy na kolejny dzień, ale nie wszystkie. Hiszpańska zasada spiesz się powoli obowiązuje, ale w sferze pracy zawodowej. W pracy nie wolno się przemęczać. Oczywiście trzeba pracować tak, aby szef się za bardzo nie czepiał. Czy to oznacza, że jak przyjdziemy do urzędu, to nie załatwimy sprawy? Otóż nie. Hiszpanie są dośc elastyczni. Sprawę załatwimy a jak brakuje jakiegoś dokumentu to możemy go donieść mañana.

Zasada jutrzejszego dnia nie dotyczy sfery prywatnej Hiszpana. Fulanito i Menganito musi sprawy prywatne załatwić tu i teraz. Trzeba kupić nowy telewizor czy telefon? Musi to być teraz i dzisiaj. Zatkał się kran, zepsuła się spłuczka w talecie? Trzeba zadzwonić po hudraulika tu i teraz. „Wywaliło” korki? Zadzwonić po elektryka trzeba tu i teraz.

Krzyk wyraża wiele emocji

Jeśli lubisz ciszę to Hiszpania nie jest krajem dla ciebie. Tutaj ludzie większość rozmów prowadzą podniesionym głosem. Nie oznacza to, że za każdym razem Fulanito i Menganito się kłóci. Poprostu rozmawia z kimś znajomym, który idzie drugą stroną ulicy, albo ze znajomym będącym na balkonie lub w oknie. Hiszpan będzie także mówił lekko podniesionym głosem, kiedy będzie chciał komuś lekko dokuczyć. Najbardziej powszechną sytuacją jest kiedy spotkają się dwaj Hiszpanie i zaczną rozmowę od tego, że nie widzieli się od lat (mimo, że widzieli się w zeszłym tygodniu). Teraz następuje uszczypliwość podniesionym głosem: DOBRZE wyglądasz. Oczywiście tak, żeby reszta osób na ulicy lub w barze to usłyszała.

A co jeśli Fulanito i Menganito jest zdenerwowany, wkurzony, poirytowany i wszystkie inne -any? Wtedy go słychać, ale nie widać, dosłownie… Słyszysz, że ktoś coś, ale żeby wiedzieć kto, musisz udać się 2 ulice dalej.

Wszyscy w Hiszpanii są wujkami i ciotkami

Hiszpanie to jedna wielka rodzina. Każdy do siebie mówi ciotka i wujek czyli odpowiednio po hiszpańsku: tía lub tío (czytaj: tija, tijo). To określenie wcale nie ma nic wspólnego ze stopniem pokrewieństwa. Jest to w mowie potocznej określenie przypominające nasze koleś lub laska. Zauważam, że na ulicach słyszy się jednak więcej tía. Najlepsze jest to, że w zależności od intonacji tía może mieć różne znaczenie. Słowo to może wyrażać takie emocje jak: „mam ploteczki”, „nie uwierzysz co ci zaraz powiem”, „pomóż mi proszę” lub zastępuje stwierdzenie „normalka”. Dlatego właśnie tak ciężko jest zrozumieć Hiszpanów.

Hiszpanie lubią się spóźniać, ale ile?

Ogólnie Hiszpanie jako naród można zaliczyć do spóźnialskich. Nie mniej jednak nie w każdej sytuacji. Do pracy się nie spóźniają. Po co się spóźniać do pracy, skoro zaraz przy wejściu witamy się z wszystkimi i następują magiczne słowa: To co? Idziemy na śniadanie? Fulanito i Menganito prawie zawsze spóźni się na spotkanie towarzyskie, 5-10 minut to taki standard. Każdy Hiszpan ma wśród swoich znajomych kogoś, kto spóźnia się nawet pół godziny. Jeśli nie pojawia się taka osoba przez pierwsze 20 minut i do niej dzwonisz, to bądź pewien, że usłyszysz: Właśnie wychodzę z domu. Nie mniej jednak Fulanito i Menganito wie, że ta osoba właśnie wyszła spod prysznica i jeszcze potrwa zanim dotrze na umówione spotkanie. Do restauracji też można się spóźnić, ale jedynie 15 minut. Po tym czasie restauracja anuluje rezerwację.

Co wspólnego ma Hiszpan z chomikem?

Co ma wspólnego Hiszpan z chomikem? Wcale nie chodzi o to, że obaj lubią coś przegryźć…

Hiszpanie, głównie to starsze pokolenie, ma manię chomikowania czego się da. Zwłasza jeśli chodzi o bibeloty i inne figurki. Poza tym, podczas wielkiego sprzątania mieszkania może się okazać, że rzeczy, które Fulanito i Menganito nie potrzebuje i nie używa to jednak w przyszłości może je użyje? Także Hiszpan zachowa wszystko, jedynie zmieni miejsce ich przechowywania (tak aby było widać, że posprzątał).

Jedyną rzeczą, która Hiszpanie chomikują bez względu na wiek to… Reklamówki. Tak tak. Jak to Hiszpanie mówią: Pokaż mi, że mieszkasz w Hiszpanii, bez mówienia mi, że mieszkasz w Hiszpanii. Wtedy wyciągasz reklamówkę pełną innych reklamówek.

No i zdjęcia. Wszędzie zdjecia… dużo zdjęć. Jak nie na ścianach to na wszystkich półkach… a jak na półkach się nie zmieszczą to postawimy ramki ze zdjęciami na stole. Jak ktoś przyjdzie to wtedy się ściągnie. Zdjęć nie wolno trzymać w albumach. Zdjęcia są po to by je pokazać!

Hiszpanie to też trochę sroki. Jak coś się świeci na chodniku to podleci sprawdzić. Jeśli jest to moneta centowa, to ją wyrzuci i powie: eee, nie… to nie… Jeśli to jakiś zgubiony kolczyk, element bransoletki czy inne drogocenne coś, wtedy przedmiot jest interesujący: Ciekawe czy to złoto… Ile za to by mi dali u jubilera?

Jeden pies to za mało

Fulanito i Menganito jest wielkim fanem zwierząt. Kotek, piesek, chomik,… nie… Przeciętny Hiszpan ma w domu mini zoo. Zwłaszcza jeśli taki statystyczny Hiszpan ma wnuki. Wtedy w domu poza psem czy kotem, jest też kanarek, papużki, chomik a w polocie królik. U mnie w bloku co drugi sąsiad ma papużki i kanarki na balkonie. Koncert z rana jak w kurniku.

Jeśli chodzi o psy, to na jednym pupilu się nie kończy. Normalnością jest mieć dwa psy. Najlepiej gdy są to szczekacze typu York lub małe białe mopy, nie wiem jaka to rasa. Fulanito i Menganito jest sprytny, będzie miał psa tylko dla siebie. Niech partnerka sobie kupi swojego. Poza tym, na psa zawsze można wyrwać jakiegoś chłopaka czy dziewczynę: jaką karmę kupujesz swojemu psu? Gdzie kupiłaś smycz? I takie tam inne podrywy. A teraz uwaga, bo od kwietnia 2021 roku parlament hiszpański przegłosował ustawę, w której mowa o ochronie praw zwierząt jeśli para się rozejdzie czy rozwiedzie. Tak, tak… Teraz już nie tak łatwo się rozwieść w Hiszpanii. Tak jak w przypadku dzieci trzeba będzie ustalić z kim zwierzak zostaje, pory odwiedzin a nawet alimenty!

Czy Hiszpanie są zazdrośni?

Oczywiście, że Hiszpanie są zazdrośni. Są zadrośni o partnerów, są zazdrośni, że sąsiad więcej zarabia, że sąsiad ma lepszy samochód, że sąsiad wygrał trochę grosza na loterii… Ale czyż Polak też nie jest zazdrosny? Hiszpanie nawet mają dwa określenia na zazdrość. Jeśli ktoś jest zazdrosny o kogoś wtedy Hiszpan powie, że ktoś jest celoso (czytaj: seloso). Jeśli Hiszpan chce powiedzieć, że ktoś zazdrości czegoś komuś, wtedy powie, że jest envidioso (czytaj: enwidjoso).

Bo najważniejsze w życiu Hiszpana jest…

…JEDZENIE. Jeśli w pierwszej kolejności przyszła ci na myśl piłka nożna to jesteś w błędzie. Hiszpan najpierw musi dobrze zjeść. Bez pełnego brzucha nawet mecz nie wchodzi. Nie masz o czym rozmawiać? Nawiąż w rozmowie do jedzenia. Dowiesz się co i gdzie zjeść. Normalnością jest, że Hiszpanie na grupach whatssapp wysyłają sobie w weekend zdjęcia z restauracji. Nie, na zdjęciach nie występuja oni, ale jedzenie! Poza tym, podczas jedzenia potrafią rozmawiać o jedzeniu z innej restauracji! Może i Francuzi jedzą dłużej niż Hiszpanie, ale za to Hiszpanie dłużej rozmawiają o jedzeniu.

Emancypacja. A co to takiego?

W słowniku Fulanito i Menganito nie ma takiego słowa przed 35-tym rokiem życia. Hiszpanie dość późno wychodzą spod skrzydeł rodziców. Nie dziwi więc fakt, że co raz więcej osób po 30-tce nie umie zrobić jajecznicy czy nastawić pralki! To nie jest do śmiechu, bo znam takie osoby. Ba! Znam też, takie osoby, które mają własne mieszkanie, ale wciąż żyją w domu ze swoimi rodzicami! Zganianie winy na polityków, że mieszkania są drogie i to przez to nie wyprowadzają się z domu rodzinnego jest zwykłą wymówką. Fulanito i Menganito poprostu jest zbyt wygodny. Lepiej jest żyć na koszt rodziców, a to co się zarobi wydać na swoje fanaberie. Mamusia ugotuje, upierze, wyprasuje… A jak trzeba się wyprowadzić od rodziców to najlepiej niedaleko. Tak, na długość pępowiny, najlepiej ulicę dalej.

Hiszpanie: języki własne i obce

Jeden filmik wyraża więcej niż tysiąc słów.

Fulanito i Menganito będzie dbał o swój język ojczysty. Nie powie hot dog, powie perrito caliente (czytaj: perrito kaliente). Nie wyśle ci linka, wyśle ci enlace (czytaj: enlase). Jeśli już Fulanito i Menganito będzie chciał zabłysnąć angielskim to na stwierdzenie „co ty mówisz?” powie: pero que me estas „container” ? (w sensie hiszpańskiego: pero que me estas contando?). Hiszpanie nie tylko dbają o swój język castellano, ale także o swój język lokalny.

Co do języków obcych a w szczególności co do angielskiego, to Hiszpanie faktycznie mają problem z poprawnym wymawianiem i chęcią do nauki języków obcych. Po pierwsze z lenistwa, bo i tak jak turyści przyjeżdżają to znają kilka słów po hiszpańsku. To, że Hiszpan nie jest w stanie wypowiedzieć poprawnie słów w angielskim to tylko i wyłącznie jego ignorancja. Znam wielu Hiszpanów, którzy świetnie mówią po angielsku, czyli to oznacza, że da się… Praktyka czyni mistrza. Poza tym jak mój Angel potrafi wypowiadać słowa po polsku, a przecież polski wcale łatwym językiem nie jest, to inne jezyki przy tym to dla Hiszpana powinny być jak bułka z masłem!

Do Fulanito i Menganito wrócę w kolejnych wpisach.

Podoba Ci się ten wpis? Oceń go!
[Wynik: 4 Średnia: 5]

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.