O czym rozmawiają Hiszpanie?

jezyk hiszpanski

Rozmowy kontrolowane, jak to swojsko brzmi. Czy Hiszpanie się podsłuchują? W jakimś stopniu tak, ale nie to mam na myśli nazywając post słynnym tytułem filmu Sylwestra Chęcińskiego. W Hiszpanii wiadomości rozchodzą się bardzo szybko. Gdyby błyskawica błyskała 2 razy szybciej mogłabym powiedzieć, że informacje rozchodzą się z prędkością błyskawicy. Wniosek z tego taki, że trzeba kontrolować co się mówi.

Rozmowę zaczyna się od przywitania

Zanim zaczniemy jakąkolwiek rozmowę warto się przywitać choćby z czystej kultury (czyli z czegoś co zostaje, gdy już zapomniesz wszystko co się nauczyłeś). Tutaj muszę podzielić się z Wami problemem jaki napotkałam w związku z przywitaniem się z osobami znajomymi na ulicy. Otóż zauważyłam, że niekiedy używa się zwrotów „hola” (cześć), bądź „buenas” (skrót od „buenos dias” czyli „dzień dobry”). Żeby było zabawniej równie dobrze możemy powiedzieć „adios” („adeu” w regionie gdzie mieszkam, co znaczy” do widzenia”). Sami widzicie, że sprawa nie jest prosta. Powitanie jakie wybierzemy, zależy od tego czy chcemy zatrzymać się na krótką pogawędkę (średnio 20 minutową) czy też nie. Jak chcemy pogadać wybieramy opcję „hola”, jeśli nie, wybieramy opcję „adios”. Proste? A teraz wyobraźcie sobie sytuację, kiedy na ulicy spotykacie np. teściową i zamiast „dzień dobry mamusiu” (że tak pozwolę sobie skłamać – odezwał się głos wewnętrzny), mówicie jej „do widzenia”.

Mów jak Hiszpan

Normą jest to, że Hiszpanie mówią o wszystkim do wszystkich. Nawet najdrobniejsze i nie mające znaczenia rzeczy. Kiedyś na ulicy spotkałam kolegę mojego męża. Podziękował mi wtedy za czekoladę z Polski. Kilka dni później mój mąż mnie zapytał dlaczego mu nie powiedziałam, że spotkałam Rudiego i że mi podziękował za słodkości (nie, to nie jest scena zazdrości). Oczywiście kolega zdążył przy najbliższej okazji poinformować o naszym spotkaniu mojego męża. Zaintrygowała mnie ta sytuacja więc baczniej zaczęłam obserwować otoczenie. Faktycznie wszyscy mówią sobie kogo spotkali na ulicy i o czym rozmawiali. Nie daj Boże ktoś przejdzie obojętnie i powie tylko cześć („hola”, czytaj ola). Albo daj Boże, bo przez to masz temat do rozmowy z innymi i możesz powiedzieć, że spotkana osoba była jakaś dziwna, bo nie zatrzymała się żeby pogadać.

Plotki, ploteczki, plotunie

Wyobraźcie sobie w jaki sposób rozchodzą się tutaj plotki. Oczywiście w sposób jawny. Jeśli ktoś cię obgaduje to informacja do ciebie trafi szybko. Osoba mówiąca źle o tobie ma świadomość, że prędzej czy później (z reguły prędzej) dowiesz się kto, co, jak i kiedy. Zapomniałam dodać, że plotkując trzeba zacząć formułą „jak coś to nie wiesz tego ode mnie” lub „nie mów nikomu, ale…”. Jak już się domyślacie słowa te nie mają większego znaczenia, ale za to poczujecie komfort psychiczny znany jako „jakby co, to nie ja”.
Podsumowując: „mowa jest srebrem a milczenie owiec”.

Żyj życiem innych…

o czym rozmawiaja hiszpanie
Hiszpanie uwielbiają plotkować, bez względu na płeć.

Jak już wspomniałam, Hiszpanie uwielbiają plotki : więc kolejnym ważnym tematem jest życie innych (sąsiadów, gwiazd i wszystkich innych nie wspomnianych). No i dodać muszę, że Hiszpanie też narzekają. Mniej na dolegliwości zdrowotne niż Polacy, bardziej na kryzys i niskie emerytury. No bo przecież jak można przeżyć za 800-1500 EUR miesięcznie. Bardzo ważne jest narzekać podczas codziennej kawy w barze lub popijając Vermouth ze znajomymi.

Rozmówki codzienne

Opanowaliście do perfekcji przywitania tak więc przejdźmy do rozmów. Na początek weźmiemy pod lupę te krótsze, czyli np. w sklepie, na ulicy, w kawiarni itp. Nauczymy się tutaj kilku zwrotów przydatnych w nawiązywaniu pogawędki i zrobieniu dobrego wrażenia na rozmówcy. Wyobraźcie sobie, że jesteście w sklepie. Bardzo grzecznie jest zagadać do ekspedientki czy ekspedienta i najlepszym tekstem do tego jest „ale dzisiaj upał” (nie wiem jak im się nie nudzi słyszeć to samo przez 3/4 dni w roku i to od 3/4 klientów). Tak od słowa do słowa dochodzicie do tego co będziecie robić w weekend, żeby następnym razem mieć o czym rozmawiać jak ekspedientka nas zapyta „i jak było”. Tutaj muszę dodać, że w sklepie czy kawiarni nagminnie zwracają się do ciebie zwrotem „cariño” (czytaj karinio) co znaczy „kochanie”, „kochanieńka”, „kochanieńki” (Hiszpania – kraj pełen miłości). Z czasem to udzieliło się i mi. Dodam, że te zwroty w dużych miastach nie są używane tak nagminne.

Kolejnym ważnym zwrotem jest słowo „guapa” (czytaj głapa) czyli „piękna”. W Hiszpanii wszystkie dziewczyny czują się piękne bo wszyscy je zaczepiają „cześć piękna, co słychać”. W przypadku mężczyzn słowo „piękny” nie funkcjonuje. Ogólnie wszyscy Hiszpanie czują się piękni, więc nie muszą sobie o tym przypominać. W związku z tym wszyscy nazywają się „tío” (czytaj tijo czyli w dosłownym tłumaczeniu „wujek”). Analogicznie jak do kobiet na ulicy słyszy się „Cześć wujek. Co słychać?”. Podsumowując, wszystkie są piękne a wszyscy są wujkowie.

Nie rozmawiaj o…

Hiszpanie mówią, że w rozmowach trzeba unikać tematów związanych z polityką, religią i seksem. Tego ostatniego tematu nie będę komentować bo i tak zawsze ktoś coś powie, że innym się skojarzy. O religii faktycznie się nie rozmawia, poza narzekaniem na obcokrajowców pochodzenia arabskiego. Jeśli chodzi o politykę to zawsze temat kończy się stwierdzeniem, że wszyscy politycy są tacy sami i wszyscy to skorumpowane złodzieje. Taki apel do wszystkich czytających: nie kradnij, bo władza nie lubi konkurencji (gdzieś to kiedyś przeczytałam, chyba w łazience).

Rozmówki o sporcie

Najważniejszym sportem w Hiszpanii jest piłka nożna. Oczywiście poza kibicowaniem drużynom lokalnym, należy opowiedzieć się za jednym z klubów Real lub Barca. Rozmowa w dużym skrócie wygląda tak: „Ja Messi. Ja Ronaldo” – nie mamy o czym rozmawiać. „Ja Messi. Ja Messi” lub „Ja Ronaldo. Ja Ronaldo” – pogadajmy. Tutaj koniecznie musi pojawić się anegdota. Kiedyś będąc w odwiedzinach u teściów natrafiłam na mecz Real Madryt z Atletico Madryt. Nie patrząc na wynik meczu zapytałam teścia kto wygrywa. W odpowiedzi uzyskałam informację, że Madryt. Oczywiście jako osoba mało obeznana z piłką nożną pomyślałam sobie w duchu: no ale Real czy Atletico. W końcu stwierdziłam, że i tak wygrana zostanie dla klubu z tego samego miasta, więc nie warto dopytywać.

Porozmawiajmy o… jedzeniu!

A teraz przechodzimy do najważniejszego tematów rozmów. Jedzenie. To jest temat rzeka i nigdy się nie kończy. Hiszpanie ze szczegółami potrafią opisać menu (zestaw dnia) jakie jedli. Ku radości Hiszpanów często w regionach robi się tzw. „jornadas gastronomicas” czyli dni gastronomiczne. Z reguły te dni trwają cały miesiąc i dotyczą wariacji na temat produktu spożywczego, np. ryż, cebula, krewetki itp. W związku z tym restauracje publikują specjalne menu, innymi słowy tematy do rozmów. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że w kwestii jedzenia można mieć tyle do powiedzenia.

Tym tematem chcę zamknąć moje wypociny na temat rozmów i zaserwować wam obowiązkowy żart na zakończenie:

„Rozmawiaja dwie blondynki:
  – Chcesz jagodziankę?
  – A z czym?
  – Z truskawkami oczywiście!”

Podoba Ci się ten wpis? Oceń go!
[Wynik: 2 Średnia: 5]

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *